Heii !
Dzisiejszy post do którego zainspirowała mnie pewna Gosia, zapewne znana Wam z bloga Julity, jak coś to juulyblog.blogspot.com - postanowiłam zajrzeć do Gosi. mrs-margaretblog.blogspot.com. Na pierwszej stronie ukazał mi się post o przyjaźni, kiedy przeczytałam już cały to pomyślałam - moi czytelnicy może też by chętnie o tym poczytali.

Tak na prawdę to nigdy nie miałam przyjaciół, nigdy nie byłam zbyt lubiana. Zazwyczaj jest tak, że w miejscowości, u mnie na wsi kogoś masz, a nie masz w szkole, albo na odwrót. Mam koleżankę rok starszą na wsi, a w szkole siedzę jak ten sęp, sama. Nigdy nie wierzyłam i nie uwierzę raczej w prawdziwą przyjaźń, kiedy byłam np. w przedszkolu to kiedy doszłam nikt się do mnie nie odzywał, wszyscy się ze mnie śmiali bo byłam jakaś gorsza. Potem zaczęłam mieć dużo koleżanek, myślałam
chyba na prawdę mnie lubi, ale po czasie okazało się, że tak nie jest. Zazwyczaj kolegowałam się z dziewczynami, rok szkolny byłyśmy zawsze razem, a po wakacjach wszystko było inne, miały zupełnie inne grono, kiedy się do mnie nie odzywały lub znów mnie ośmieszały czy coś takiego, było przykro, zamiast powiedzieć pani zawsze chodził gdzieś do kąta popłakać w spokoju.
***
Teraz już nikt się mną nie interesuje, w szkole nie jestem lubiana, jestem wyśmiewana, czasem też z powodu bloga, że prowadzę bloga, że piszę tutaj głupoty. W klasie mam jedną dziewczynę, która zawsze ze mną rywalizuje, ma grono ze swoimi dwoma idiotkami, z którymi ja kiedyś się kolegowałam. Zawsze musiała być lepsza, często to przez nią płakałam, czasem bywało tak, że miałam przez nią siniaki, ale skoro wszyscy mają mnie w dupie to co tam, niech ktoś się do mnie odezwie to IGNORE, też będę mieć ich w dupie.
Teraz już tak nie jest, ale zawsze byłam krzywdzona. Wszyscy starali się, żeby mi dokuczyć. Pisząc tego posta, zaczęłam płakać, przywołało mi to nie miłe wspomnienia. Mam nadzieje, że nikt z Was tak nie miał i nie życzę mu tego, bo zawsze myślimy, że na przykład ktoś kogoś pobił to aż tak nie bolało, ale jak może zaboleć jedno słowo ? A pomyślcie, co dopiero pobicie.